- Szczegóły
-
Opublikowano: 01 lipiec 2009

Nam się udało, poszło bokiem. Ale czy na długo?
W ostatnich dniach wielu z nas ze strachem spoglądało w niebo i z niekłamaną ciekawością oglądało migawki z miejsc gdzie rozgrywała się tragedia ludzi, którzy przegrali z wielką wodą. Kłodzko, Ropczyce, Witów, Lądek Zdrój, Bielsko – Biała, Kaniów i wiele innych miejscowości. Wezbrane, rzeki, potoki, rowy melioracyjne a często strumyki zalewały miasta, wsie i pola. Zrywały mosty, podmywały brzegi i drogi. Podtopione domy, zerwane kładki, ewakuacja mieszkańców, ludzie odcięci od świata. Potoki zmieniły się w rzeki, ulice w potoki. Zalanych zostało wiele domów. Taki jest bilans ostatnich dni.
Nam się udało, poszło bokiem. Ale czy na długo?
Mam przed oczami widok z Witowa, na którym właściciel zalanej posesji z wielkim wzburzeniem wini wszystkich za to co się stało. Dostaje się władzy zarówno centralnej jak i samorządowej, sąsiadowi z którego strony przyszła woda, meteorologom, hydrologom i wielu innym. Nie wskazywał tylko palcem na Niebo, przynajmniej nie okazywał tego po sobie.
W tle było widać drogę asfaltową, rów przydrożny przylegający do posesji, dodatkowo przegrodzony przepustem, na którym znajdował się dojazd. Średnica przepustu tak na oko zmniejszała przepustowość rowu, co najmniej o połowę. Położona przez wodę trawa na brzegach rowu a zwłaszcza jej długość świadczyła, że kosy to ona w tegorocznym cyklu rozwoju na pewno nie widziała. Dodatkowo jakieś krzaki przy przepuście, na których zatrzymało się coś w kształcie szmaty czy też foli. Zastanawiam się czy właściciel zalanej posesji ma coś sobie do zarzucenia.
Przepisy zobowiązują wójta do opracowania planu operacyjnego ochrony przed powodzią oraz ogłaszania i odwołania pogotowia i alarmu przeciwpowodziowego. Ale zgodnie z prawem wodnym właściciel gruntu, na którym lub do którego przylegają rowy lub cieki wodne, ma obowiązek je utrzymywać w odpowiednim stanie zapewniającym ich przepustowość.
Dokładnie wiemy co potrafi zrobić Cięcinka, Loraniec i nasze „potoczki”. Cięcinka, która stała się obecnie kamienną rynną zapewnia spory przepływ wody. To, aby osiągnęła stan „równo z brzegami” trudno mi sobie teraz wyobrazić. Ale dużo łatwiej wyobrazić sobie spiętrzenie na Cięcińce spowodowane drzewem, krzakiem, kładką zatrzymaną pod jakimś mostem, który w pewnym momencie podmyty sam staje w poprzek rzeki powodując błyskawiczny wylew i podtopienia. A miejsc gdzie tak się stało w przeszłości można wskazać wiele.
Ostatni tydzień pokazał, że nie tylko rzeki i potoki są groźne. Równie groźne są zaniedbane zamulone i niewykoszone rowy i cieki wodne. Brak możliwości odprowadzenia wody z gruntu, który jej nie wchłaniał powodowało zbieranie się w miejscach gdzie nigdy jej nie było. Często znajdowała ona ujście w piwnicach i garażach. Na Nasze szczęście nie u Nas. Ale czy oglądając obrazki w telewizji i słuchając prognozy pogody wielu z Nas poszło zobaczyć jak wygląda „potoczek” obok domu? Czy nie trzeba zebrać trawy wykoszonej a leżącą na brzegu rowu, bo może przecież zapchać przepust i spowodować „cofkę”? A może trzeba powiedzieć sąsiadowi, aby wybrał ziemię i muł zebrany w rurze, którą dwa lata temu położył w rowie przydrożnym, jak poprawiał dojazd do domu? Bo jak przyjdzie woda to znów wszyscy będą winni, ale nie ja.
Musimy mieć świadomość, że nagłe wystąpienia rzek, potoków i spływ wody ze stoku są najgorsze, bo nie można przewidzieć, gdzie i kiedy przyjdzie nagła ulewa, która je powoduje. Jednak, gdy takie nieszczęście Nas dotknie i poniesiemy jakieś straty to miejmy chociaż przekonanie, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy aby te straty były jak najmniejsze. Synoptycy zapowiadają niespokojne lato. Na razie mamy pogodę. Czy nie czas oby rozejrzeć się wokoło?
Niech te moje przemyślenia będą takim swoistym wypełnieniem luki informacyjnej. Niestety nie znalazłem w tych ostatnich dniach apelu Naszej władzy lokalnej, czy to opublikowanego w Internecie, czy też w postaci wywieszanych ogłoszeń, o konieczności zadbania
i doprowadzenia do właściwego stanu rowów lub cieków wodnych. A w górach pogoda zmienia się szybko. Teraz mamy pogodę. A co będzie jutro?
Raptor
Zobacz także:
Czy potrafimy chronić się przed powodzią?