poniedziałek, 15, czerwiec 2026
Nigdy nie mów Kobziarz na Dudziarza.

Będąc na prelekcji Pana Jana Brodki o instrumentach muzycznych na Żywiecczyźnie (Pan Jan Brodka - wielki znawca muzyki Żywiecczyzny pochodzi rodem z Cięciny i bywa tu czasami) zderzyłem się w dyskusjach z całkowitym brakiem wiedzy na temat instrumentów pasterskich naszego regionu. Później się okazało, że niby wszyscy wiedzą dużo, a w rezultacie wielu posiada wiedzę przekłamaną, zmieszaną regionalnie np. Podhalańską i beskidzką. Ale również ta wiedza jest niedorzeczna jak w przypadku kobzy. Wprawdzie wykład był o muzyce, skalach, tonacjach ale ja napisze o podstawach - tych najprostszych pojęciach. 

Prawdziwych instrumentów góralskich, które występowały na żywiecczyźnie jest tylko kilka rodzajów. A wiele góralskich instrumentów nie występowało tu wcale. Np. nie było na żywiecczyźnie słynnych podhalańskich małych basów. U nas zawsze były wielkie basy. Ale zacznijmy od najważniejszego:

1. Dudy - nigdy nie były nazywane kobzą. (Kobza jest to instrument strunowy który bywał w Polsce używany a przywędrował do nas z Bukowiny ale nie Tatrzańskiej, tylko z Bukowiny na pograniczu Ukrainy i Rumunii). Każde użycie słowa kobza w innym kontekście niż instrument strunowy jest wielkim błędem i świadczy o braku wiedzy o folklorze.

Dlaczego doszło do takiego pomieszania nazw?

Bo dudy podhalańskie nazywane są kozą lub kozłem. Podobnie nazywają je w Wielkopolsce i w innych regionach kraju, gdyż worek powietrzny jest wykonany z koziej skóry. W Wielkopolsce jest słynny instrument-dudy, które nazywane są kozłem weselnym. Worek powietrzny w tych dudach jest z idealnie białej koziej skóry, włosiem wywiniętym na zewnątrz. Ludzi grających na kozie lub koźle nazywano koźlarzami, a stąd od prawidłowej nazwy koźlarz do błędnej nazwy kobziarz bardzo blisko. W początkach okresu Młodej Polski, a nawet wcześniej pisarze sławili regiony góralszczyzny. Tylko pomylili dudy-kozy z kobzą, a dudziarzy-koźlarzy którzy grali na tych dudach z kobziarzami i tak zostało do dziś. Wbijcie z ciekawości w Internecie słowo kobziarze w grafice Google, to wszystkie te podpisy są błędne. I my górale też popełniamy ten błąd nazywając dudziarzy, kobziarzami a dudy kobzą.

Największy w Polsce festiwal gry na dudach odbywa się w Zbąszynie w Wielkopolsce. Od 30-35 lat jest tam, tak zwana Biesiada Koźlarska i można usłyszeć dudy z całego świata i utwory na tych dudach wykonywane przez najlepszych dudziarzy przez miejscowych nazywanych koźlarzami.

Ciekawostką jest, że próbuje się upowszechnić w telewizji, Internecie, w prasie nazwę kobza i kobziarz do dud i dudziarza. Być może tak się stanie za 5-10-15 lat. Istnieje takie pojęcie jak UZUS JĘZYKOWY (jest to błędne stosowanie nazwy danego przedmiotu lub zdarzenia używane przez większość, które z czasem staje się powszechne, a później prawidłowe i obowiązujące). Uzus znaczy powszechny. Skoro wszyscy tak mówią i wszyscy to stosują, to po co to zmieniać? Ale teraz, niech wszyscy robią błąd a my bądźmy mądrzy wiedzą i stosujmy prawidłową nazwę DUDY. A wiedzmy, że kobza to instrument strunowy podobny do lutni lub mandoliny.

Jeszcze jedna ciekawostka. Dudy żywieckie były nadmuchiwane ustami a np. dudy śląskie miały miech i nazywały się gajdy a muzycy to gajdosze. Ta różnica powodowała, że dudziarz żywiecki nie mógł śpiewać, a gajdosz śląski grał, pod pachą naciskał miech i śpiewał. O dudach można pisać prawie w nieskończoność. Można pisać o piszczałkach, miechach, tonacjach, strojeniu, zdobieniu, technice grania i zwyczajach, które towarzyszyły dudziarzom. Dla mnie istotne jest aby wszyscy wiedzieli, że na żywiecczyźnie były DUDY a kobza to instrument strunowy. Kiedyś na pewno będziemy nazywać dudziarzy, kobziarzami, bo ten błąd powielają w telewizji w internecie, w literaturze pisanej i w prasie.

2. Trombity - to instrumenty o długości dochodzącej do 4 metrów. Wszyscy piszą, że służyły do porozumiewania się pomiędzy pasterzami, i że służył do płoszenia dzikich zwierząt jak niedźwiedzie. Tak. Trombita służyła do porozumiewania się miedzy pasterzami ale na duże odległości np. z hali na hale, z gronia na groń i z hali do wioski. Nikt nie chodził z 4 metrową trąbitą po hali, żeby odpędzić niedźwiedzia, czy wilki albo zawiadomić bacę na szałasie, że stado napadli inni juhasi albo dzikie zwierzęta. Wyobraźcie sobie juhasa z 3-4 metrową trombitą idącego ze stadem po hali. A takie rzeczy opowiadają „znawcy" od historii regionu. Jak juhas nie nosił trombity ze sobą a napadł go niedźwiedź to co robił? Lecioł do szałasu po trombitę i wracał do stada aby później rykiem odpędzić niedźwiedzia? Niech się ktoś przebiegnie z 3- 4 metrową trombitą pod górkę na hali, później znajdzie podpórkę do granio i spróbuje zmachany jeszcze w te trombitę zaryczeć. Najczęściej trombita służyła do kontaktu pomiędzy halą a wsią, żeby zawiadomić mieszkańców, którzy oddali owce na wypas, że wszystko jest dobrze. Żeby przyszli odebrać żętyce po wyrobie buncu (sera) i oscypków. Lub zawiadamiali o niebezpieczeństwie. Jak się miało na burze albo zawieruchę, baca wzywał trombitom swoje stada z hali ku szałasie, żeby owce się nie rozproszyły. Rano Baca witoł trombitom dzień. Witoł słońce. A juhasi wieczorem opierali trombity na węgłach (narożach) szałasów i z tęsknoty za dziewczynami, rodzinom, domem (przebywali na halach do 6 miesiecy) grali smętne pieśni, które się niosły po groniach aż do wsi. Do dziś zachowały się nagrania takich melodii w ich oryginalnym wykonaniu. 

Trombita to instrument muzyczny, który służył do porozumiewania się na duże odległości pomiędzy halami, halą i wsią jak również do grania melodii. Oczywiście, krótka trombita do 1,5 m traktowana była jako róg pasterski i tak samo służyła, ale jej brzmienie było inne niż trombit 3-4 metrowych. Długa trombita jest to instrument tęskniących juhasów.

3. Róg pasterski - To jest instrument, który zabierał ze sobą każdy juhas wychodzący ze stadem na hale. To róg pasterski służył do kontaktu i porozumiewania się juhasów pomiędzy sobą, pomiedzy stadami w obrębie hali. Rykiem rogu powiadamiało się bacę na szałasie o niebezpieczeństwie, dzikim zwierzu i o tym, że stado wraca na szałas.. Mówi się, że 2-3 ryczące rogi potrafiły odpędzić niedźwiedzia lub wilki. Kto słyszał kilka rogów brzmiących razem, jest w stanie w to uwierzyć. Wielkość rogu decyduje o jego sile (głośności) i przeraźliwości dźwięku. Na wielkich halach gdzie juhasi daleko odchodzili od szałasu i jeszcze gdy bali się niedźwiedzi, mieli wielkie rogi pasterskie. Jednak, co jest bardzo ważne - róg pasterski nosiło się na ramieniu i cały czas był „pod ręką". Często widzi się na festiwalach konferansjerów góralskich z rogami pasterskimi. I tu uwaga - jeśli ktoś nosi strój pasterski to musi mieć torbę pasterską i róg pasterski. Mały róg pasterski jest pięknym dopełnieniem stroju. I można zawsze na nim zagrać. Ryczenie nie jest trudne. Bo jak zawiadomić bacę na szałasie, albo innych juhasów, że jest się w niebezpieczeństwie?

Ciekawostka o trombitach i rogach jest taka, że największy festiwal gry na tych instrumentach jest w Ciechanowcu na Podlasiu (rejon Białegostoku). Tam też wykonują trombity góralskie. Na festiwalu można usłyszeć jak pięknie grają nawet dzieci, na ligawkach (podlaski odpowiednik naszej trombity o tym samym przeznaczeniu). Kaszubi grają tam na bazunach (trombita do sygnalizacji i porozumiewania sie na morzu). I nasi górale grają tam na trombitach. Można się zauroczyć jak młodzi grają. A może u nas w Górnej Cięcinie zrobić konkurs gry na trombitach, ligawkach, bazunach. W naszym krajobrazie by to pięknie brzmiało. Oni kiedyś zaczynali od 6 uczestników - dziś jest to festiwal ogólnokrajowy i międzynarodowy rozszerzony obecnie o wszystkie instrumenty pasterskie w różnych kategoriach wiekowych. Nagrody są 200-300-500 złotych, dyplomy, statuetki i oczywiście wielka satysfakcja.

W tym wszystkim ważne jest aby wiedzieć, że nie grą na długiej trombicie odganiano niedźwiedzie, a rykiem rogu pasterskiego. Zobaczcie z ciekawości jak szwajcarzy pielęgnują swój narodowy instrument - RÓG ALPEJSKI. Zobaczcie grafiki w gooogle dla tego hasła lub wbijcie ALPHORN (lub hasło "Eliana Burki" przyp. red.) - to jest majstersztyk kultywowania folkloru.

Obiecuję dalszą część. Zostało jeszcze trochę tych instrumentów.

Z pozdrowieniami YETI



Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Kronika Cięciny

 
als logo

ALS Cięcina 2025

 
als logo
 
Akcja Renowacja
  


Nasi partnerzy


 
Arkom logo
rysianka_team
Żywiec Zdrój logo
mcd electronics
Przedszkole AKUKU
mcd electronics
 
Pomoc dla Marcina Walusiaka
Pomoc dla Majki Galica

Facebook

 fb

 
 
Pomoc dla Majki Galica
Pomoc dla Michała Gluzy
 
Pomoc dla Grażyny
Pomoc dla Grażyny Witos-Fabian

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia